Get Adobe Flash player

Skupienie dla małżeństw

„Ja jestem Pan, twój Bóg, który cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli.” (Wj 20,2).

W niedzielę po nabożeństwie czerwcowym ok. godz. 15.30 w sanktuarium  odprawiona została msza święta na zakończenie dwudniowego skupienia  dla rodzin. Grupa rodzin z Miastka i Świdwina od soboty przebywała w Podczelu, w ośrodku rekolekcyjnym, by pogłębić swoją więź z Bogiem i pomiędzy sobą. Są to rodziny, które od roku, czy dwóch regularnie uczęszczają na spotkania Rodzin Szensztackich  przy swoich parafiach. Skupienie to miało na celu głębsze poznanie charyzmatu Ruchu Szensztackiego i umocnienie  więzi pomiędzy sobą ( więzi małżeńskich, rodzinnych,  wspólnotowych oraz więzi z Bogiem). Całość prowadzili ks. dr Kazimierz Klawczyński i s.Krzysztofa.

"Dzięki przemyśleniom o działaniu Pana Boga w naszym życiu dostrzegliśmy jak nas prowadzi, jak w każdym czasie jest z nami i nas wspiera, jak powołuje nas do wzrastania w miłości małżeńskiej i rodzicielskiej. Poznaliśmy jak zgłębiać tajemnice Słowa Bożego, jak nawet najbardziej znane fragmenty w miarę czytania nabierają nowego znaczenia, jaką posiadają głębię, jak są niewyczerpane. Uświadomiliśmy sobie, że to w Piśmie Świętym powinniśmy najpierw szukać pomocy w przezwyciężaniu trudności w naszym życiu. Jesteśmy pełni nadziei i radości. Jesteśmy także zmotywowani do pracy nad swoją sferą duchową. To spotkanie było bardzo owocne i ma ogromne znaczenie dla rozwoju naszej rodziny." Monika i Maciej

 

... na początku był chaos... - tak jak przy każdym ważnym wydarzeniu, a to należało do takich, kiedy myślimy i planujemy, istnieje zasada, że trudności narastają... No ale jak to siostra powiedziała, m.in. - trudności to może wskazówka, ukierunkowanie...sprawdzenie ludków czy rozumieją istotę życia. Trud to wyzwanie, wyzwanie to praca a praca to satysfakcja i pełnia zrozumienia. Ale udało się...przy okazji przed wyjazdem załapałem infekcje i byłem na mocnych antybiotykach, ale spokojnie wszystko pamiętam i nie "odleciałem", choć można powiedzieć, że "odlecieliśmy duchowo". Był, jest to dla nas bardzo ważny moment. Obok zwyczajowej integracji ludzkiej była przede wszystkim integracja z Bogiem i Matką Bożą. Każda wspólnota ułatwia więzi i tak się stało, choć na pewno w różnym stopniu dla każdego. Tak jak kiedyś powiedziałem potrzebuję/potrzebujemy spokoju ducha, wyciszenia. Kumulacja problemów czasami może ukierunkować nie na ten tor co trzeba...Znalezienie odpowiedniego lub powrót na swój sprawdzony tor wymaga czasu a czasem i znalezienia maszynisty, którego zamknęliśmy gdzieś w przedziale. Dla nas wspólnie "otwarte drzwi" to fundament tego spotkania. Oczywiście, jedni będą spostrzegać te drzwi jako otwarte z klucza, inni jako uchylone, a jeszcze inni otwarte na oścież. Jeżeli uwierzę, że są otwarte na oścież to, tak myślę, będzie łatwiej zrozumieć wszystkie życiowe zdarzenia, sytuacje, bolączki i, że Bóg tak chciał i musimy z tym się pogodzić. W danej chwili jest to dla nas niekorzystne ale w przyszłości lub całości złożoności życiowej będzie to "korzyść". Siostra przypomniała, wskrzesiła mi/nam moje źródło...Może nie żyliśmy beztrosko ale ufaliśmy Opatrzności Boskiej w każdej sytuacji, która nas dotyka, a szczególnie - trudnej. Potem nieświadome poddanie się cywilizacji, ukierunkowanej na kontrole jednostki, sprawiło, że każda porażka, itd., rodziła jeszcze bardziej uzależnienie się od niej. Chyba takiej odpowiedzi oczekiwałem na skupieniu - "otwartych drzwi", która zdefiniowała nam to czym kiedyś się kierowaliśmy :-) Bóg Zapłać Dobra Kobieto :-)
Musimy uwierzyć w otwarte szeroko drzwi...jeżeli uwierzymy tylko w częściowo - otwarte, to tak będzie wyglądało nasze życie - częściowo zawierzymy Bogu, Matce Bożej i potem będziemy szukać alternatywnych wytłumaczeń, oskarżeń wszystkich tylko nie siebie a wystarczyło pchnąć szerzej drzwi...przez otwarte wrota więcej widać ...
Ważny również wątek jaki się pojawił to przebaczanie... Chodzi mi to długi czas po głowie. Niestety życie nie uczy przebaczania, uczy aby oddawać i robić innym co nam złego zrobili a jak się nie da tym samym osobom, to innym oddać za tamtych, itd. - chyba błędne koło...jest to bardzo trudne. Dlaczego? Ponieważ nauczono nas, że zawsze od razu jest nagroda lub kara i nie możemy czekać "w nieskończoność na sprawiedliwość". Trzeba dużej cierpliwości i pokory.
To tak króciutko...
 Ada i Witold

 Zdjęcia